piątek, 6 grudnia 2013

Wiersz

Dzisiaj powstał dość spontanicznie wiersz o Wiktorku. Autorem jest Agnieszka Pintera.
Oj boli boli Wiktora nóżka
Gdy tylko trzeba coś włożyć do brzuszka
Lekcje czekają, Wiktor boleje
Mama mu zaraz w tyłek naleje.
Na turniej pojedzie, trzy gole strzeli
Brawo, owacje dostanie duże
Będą z niego pociechę mieli
Oj rośnie piłkarz, wszechczasów gwiazda
Na boisku nic tylko jazda
Po ciężkim meczu, oh cóż to - magia prawdziwa
Nóżka Wiktora zdrowa jak ryba

Powstał jeszcze jeden wierszyk i krótka fraszka, ale to może na inna okazję :) 

Na poprzednim meczu Wiktor trafił do bramki jeden raz, miejmy nadzieje że i tym razem coś się uda.

niedziela, 13 października 2013

Wakacje

Wakacje minęły bardzo szybko, jak to zawsze wakacje...
W lipcu nastąpiła przerwa w treningach i można było skupić się na odpoczynku i relaksie.
Na początku był wyjazd do Karwicy nad jeziorem Nidzkim.
Dużo czasu spędziliśmy na łowieniu ryb z łódki i brzegu.
Nie zabrakło kąpieli w jeziorze, kiełbaski z ogniska i gry na plaży w siatkówkę.

Po powrocie, kilkanaście dni spędziliśmy na wsi. Zajmowaliśmy się tam porządkowaniem podwórka i domu. Na wiosnę rzadko tam jeździliśmy i wszystko strasznie zarosło.
Co roku lubi nas zaskakiwać czymś nowym Dziadek - tym razem były to dwie owce. Czasami w zabawny sposób podbierały pokarm psa :)

Pod koniec lipca Wiktor miał planowany pobyt w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Miał przeprowadzone badanie gastroskopii. Chciał szybko wyjść ze szpitala dlatego odbyło się bez usypiania. Wzbudziło to, duży podziw wśród personelu szpitala jak również rodziców. Badanie nie wykazało dużych zmian w porównaniu do poprzednich badań.

Na przełomie lipca i sierpnia był obóz w Żabince niedaleko Giżycka.
Na obozie była poranna przebieżka, następnie inhalacja, śniadanie, trening, obiad, trening, kolacja, inhalacje....
Ale było fajnie - jak na każdym obozie. Podobno była również gra w butelkę... :)
Wiktor jest piąty od lewej w górnym rzędzie

W sierpniu zaczęły się na nowo treningi i wyjazdy były tylko kilkudniowe na wieś. Większość czasu Wiktor spędził na podwórku bawiąc się z kolegami lub grając w piłkę nożną.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Sportowe wydarzenia

Od ostatniego postu minęło już sporo czasu. W tym czasie wydarzyło się bardzo wiele interesujący wydarzeń. Ostatnim wydarzeniu opisanym na blogu był sparing z Rzekunianką, po którym był wyjazd na turniej w Ostrowi Mazowieckiej. Na tym turnieju Wiktor był wystawiany na lewej obronie, na której starał się wykonywać Swoje firmowe rajdy. Kilka razy udało mu się ominąć przeciwników, jednak brakowało ostatniego podania lub celnego strzału.
Wiktor w dolnym rzędzie 4 od prawej
Po turnieju w Ostrowi Wiktor zaczął więcej chorować - z tego powodu nie chodził do szkoły, jeździliśmy również do poradni mukowiscydozy w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Przy każdym wyjeździe (było ich 2) byliśmy zapakowani i gotowi na pobyt dwutygodniowy w szpitalu. Jednak po wizycie Pani doktor powiedziała, że infekcja nie jest poważna i można się leczyć w domu. Była to słuszna decyzja gdyż Wiktor szybko wyzdrowiał i wyjechał na obóz do Wałcza (podobnie jak miało to miejsce rok wcześniej).
Na obozie dzień był dobrze zorganizowany od samego rana do wieczora.
Pobudka o 6:30 ponieważ śniadanie było o 8:00 i trzeba było zdążyć z porannymi inhalacjami i drenażem. W ciągu dnia chłopcy mieli 4 godziny treningu piłkarskiego, 1 godz. treningu motorycznego, 1 godz. treningu mentalnego. Były również zajęcia hiszpańskiego i zajęcia na basenie. Wieczorem po wszystkich zajęciach były obowiązkowe inhalacje i drenaż.
Mimo tak wielu zajęć Wiktor nawiązał nowe znajomości z rówieśnikami i zaplanował, że w lato na pewno pojedzie na obóz do Wałcza.
  Wiktor po prawej
Ostatniego dnia Wiktor dostał gorączki i wróciliśmy do domu z przeziębieniem. Postanowiliśmy nie czekać i pojechaliśmy na wizytę do IMiDz w Warszawie - znowu spakowani i gotowi na pobyt. Ale Pani doktor odesłała nas do domu (na szczęście:).
Do szkoły Wiktor wrócił dopiero pod koniec lutego. Treningi breakdanca i piłki również musiały poczekać.
W marcu Wiktor miał pokaz tańca breakdance na lokalnych targach.
Wiktor drugi od lewej
Zima się przedłużała i nie zamierzała odejść nawet na święta Wielkanocne. Nie mieliśmy zaplanowanych świąt i dosyć spontanicznie (decyzja w piątek wieczorem) pojechaliśmy w sobotę rano do Zakopanego. Nie mieliśmy zarezerwowanego pokoju, jednak pogoda była idealna do jazdy na nartach i snowboardzie. Wiktor nigdy wcześniej nie jeździł an desce ale ta przygoda bardzo mu się spodobała. Mimo wielu upadków i dużego przemoczenia wróciliśmy zdrowi i zadowoleni z nieplanowanego wypadu.
 

piątek, 18 stycznia 2013

Sparing z Rzekunianka

W czwartek chłopcy mieli sparing z Rzekunianką Rzekuń. Grali przez 90min z krótkimi przerwami. Wiktor zagrał w tym meczu na lewej obronie, Po jego grze było widać duże zaangażowanie, ale stres go paraliżował i nie pozwalał na odważną grę. Na treningach podczas gierek lubi robić rajdy lewą stroną aż pod bramkę przeciwnika. W tym meczu przeciwnik był starszy i większy od graczy z APNu, i chyba właśnie to spowodowało, że Wiktorowi zabrakło "chęci" na bardziej odważną grę...
W niedzielę Wiktor pojedzie na turniej w Ostrowi Mazowieckiej, trzymajmy kciuki za Wiktora....

niedziela, 13 stycznia 2013

Powrót do treningów

W piątek Wiktor po raz pierwszy od miesiąca poszedł na trening piłki nożnej. Widać było po nim brak ogrania, brak czucia piłki. Ale zawsze tak jest po dłuższej przerwie bez piłki przy nodze. Na pewno kolejne treningi będą dużo lepsze...

środa, 9 stycznia 2013

Wizyta w IMiDz

Po powrocie z Anglii Wiktor, zaczął dużo więcej kaszleć. Byliśmy już zdecydowani pojechać z nim do szpitala w Warszawie. Jednak po rozmowie telefonicznej z lekarzem z Poradni Mukowiscydozy przełożyliśmy wizytę z 21 na 7.01.2013r. Przygotowaliśmy się na dłuższy pobyt w szpitalu, ale w trakcie wizyty w IMiDz, lekarz powiedział że nic "nie słychać" w płuckach i zalecił leczenie w domu z antybiotykiem "Cipronex". Miał również spotkanie z rehabilitantką, która zwiększyła wykorzystanie Acapelli przy wykonywaniu drenażu. Waga od poprzedniej wizyty zwiększyła się bardzo nieznacznie (200g), ale chyba jest to wina infekcji jakie od ostatniej wizyty przytrafiły się Wiktorowi.
Może już niedługo Wiktor będzie mógł wznowić treningi:)

czwartek, 3 stycznia 2013

Okres świąteczny

Święta spędziliśmy u rodziny w Anglii. Jednak do ostatniej chwili nie byliśmy pewni czy polecimy, gdyż Wiktor się rozchorował. Myśleliśmy nawet, że nie obędzie się bez pobytu w szpitalu. Leczenie antybiotykiem jednak przyniosło znaczną poprawę i pojechaliśmy. Jak wyjeżdżaliśmy, w Polsce była gruba warstwa śniegu, a w Anglii padał deszcz, który nie przestawał niemal przez 10 dni naszego pobytu. W grudniu na wyspach jest bardzo ponuro, nie czuć było tej atmosfery świąt na ulicach, jaką można spotkać w Polsce. Wiktor bywał już wcześniej w Anglii, ale w innych porach roku.
Będąc na miejscu wybraliśmy się do miejscowego lekarza, który zaopatrzył nas w leki, które w Polsce są płatne, a tam dostaliśmy je bezpłatnie. W czasie świąt nie odbywały się treningi breakdance i piłki nożnej, dlatego wyjazd nie wpłynął na powstanie zaległości.
Do Polski wróciliśmy 1 stycznia późno w nocy.