Codzienna jazda na rowerze znacznie poprawiła jego kondycję i myślę, że samopoczucie również. Taki wysiłek wpływał także na stan jego płuc. Początkowo większy wysiłek skutkował nasileniem się kaszlu, ale po kilku miesiącach nie było już takiego efektu. Z czasem Wiktor potrafił jeździć na naprawdę długie wycieczki, które czasami dochodziły do 2 h. Oczywiscie przy takich wyprawach należy pamiętać o dużej ilości płynów, my równiez zabieraliśmy ze sobą Nutridrinka.
Na wiosnę 2012 roku postanowiliśmy, że pojedziemy do naszego domku na wsi Czernie (długość trasy ok 30km), rowerem. Podróż trwała 4h w tym przerwy na napoje oraz jedna przerwa na posiłek.
Gdy zrozumieliśmy, że sport ma pozytywny wpływ na Wiktora, szukaliśmy różnych pozaszkolnych zajęć sportowych.
Pierwszym miejscem do jakiego wysłaliśmy Wiktora był klub pływacki w Ostrołęce, ale to była bardzo nieudana próba. Woda na basenie była bardzo zimna i Wiktor często się przeziębiał. Próby z basenem zakończyły się po miesiącu.
Następnie zapisaliśmy Wiktora na zajęcia ju-jitsu w klubie Gladiator i na zajęcia z tenisa ziemnego. Zajęcia z tenisa ziemnego nie wymagały zbyt dużego wysiłku fizycznego i dlatego z nich zrezygnowaliśmy. Zajęcia z ju-jitsu bardzo spodobały sie Wiktorowi, na które uczęszczał przez niemal 2 lata.
Powyżej filmik z zajęć ju-jitsu (Wiktor jest tym mniejszym chłopcem)
We wrześniu 2010r. w Ostrołęce ogłoszono nabór do Akademii Orlika. Wiktor przeszedł testy i od sierpnia zaczął uczestniczyć w szkoleniu piłkarskim. Treningi odbywały się 2 razy w tygodniu. Szkolenie trwało 1 rok. Po tym okresie treningi były kontynuowane w tym samym składzie i z tym samym trenerem ale pod szyldem UKS Narew Ostrołęka.
W tym klubie Wiktor trenował do lutego 2012r.
Bardzo byliśmy zadowoleni z współpracy z trenerem UKS Narew Ostrołęka, ale w lutym 2012r. postanowiliśmy zmienić klub na Akademię Piłki Nożnej Ostrołęka. Zmieniliśmy klub ze względu na większą ilość treningów w nowym klubie (3 razy w tygodniu) oraz ze względu na to że w nowym klubie na treningu jest przeważnie dwóch trenerów. Na zajęcia w tym klubie Wiktor uczęszcza do dzisiaj.
Dodatkowo w ferie zimowe (styczeń 2012r.) wysłaliśmy Wiktora na obóz do Wałcza organizowane przez Soccer Skills. Trochę obawialiśmy się tego obozu, ponieważ organizatorzy nie wykluczali treningów na świeżym powietrzu. Trudne też było zorganizowanie inhalacji i podawanie lekarstw w ciągu dnia - organizatorzy prosili aby inne dzieci nie widziały nas, ponieważ mogłyby zatęskniwszy za własnymi rodzicami. Jednak widząc jak pozytywnie sport wpływa na Wiktora odwarzyliśmy sie i pojechaliśmy. Wiktor mieszkał wspólnie z dwujka innych dzieci a my w tym samym hotelu ale na innym piętrze. Dzieci na tym obozie miały bardzo dobrze zorganizowany czas, praktycznie nie miały w ogóle wolnego czasu w ciągu dnia. Miały zorganizowane codziennie dwa treningi - na szczęście w sali gimnastycznej, zajęcia angielskiego, zajęcia taktyczne z psychologiem, testy wydolnościowe.... Musieliśmy zrezygnować z popołudniowej inhalacji gdyż nie było na nia czasu. Poranna wykonywaliśmy o 6:00 a wieczorna o 21:00.
Z obozu Wiktor wrócił bardzo zadowolony, my również gdyż wrócił "zdrowy jak ryba".
Kilka tygodni po tym obozie Wiktor miał robioną bronchoskopię. To co usłyszeliśmy od lekarza wykonującego zabieg niezwykle nas ucieszyło: "Wiktor bardzo mało ma oblepione płuca śluzem jak na dziecko chore na mukowiscydozę".
Mając udany zimowy obóz piłkarski za sobą, postanowiliśmy również w wakacje wysłac Wiktora na obóz piłkarski. Jeden tydzień spędził w Wałczu (organizowany przez Soccer Skills),
Inhalacje, drenaże i przyjmowanie lekarstw zorganizowaliśmy w podobny sposób jak w zimę, z tą tylko różnica, że nie mogliśmy zamieszkać w tym samym miejscu co Wiktor.
Bardzo ważne przy dużym wysiłku fizycznym jest przyjmowanie dużych ilości płynów, najlepiej izotonicznych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz